Choroba stała się całym moim życiem

Pierwsze objawy choroby o charakterze prześladowczym zaczęły się już w czasie podstawówki, gdy jeszcze nie wiedziałem ze jest to choroba myślałem, że tak jak ja myślą również inne osoby na świecie, lecz ten stan nie był stałym pojawiał się o jakiś czas potem znikał w czeluściach tego złego skąd się wywodził.

Dlaczego?

Rany, które mają nawet 5 lat nie zawsze się zabliźniają i uodparniają na wszystko co złe z tego świata. Do dzisiaj zadaje sobie pytanie, dlaczego ona mnie odrzuciła, nie wsparła, gdy tego oczekiwałem, nie złapała za moje skrzydła w momencie, gdy widziałem, że się palą. Wiem ze nigdy nie będzie moja, ale ja dalej za nią tęsknię. Moja choroba rozstaniu z nią bardzo się nasiliła co było związane z strasznym niespotykanym przeze mnie stresem dotychczas nie przezywanym. Prawie dwa lata trwała moja rekonwalescencja abym mógł samodzielnie wyjść z domu i coś zrobić.

Do trzech razy sztuka

Ile razy można zaczynać? Chyba tyle razy ile grzybiarz wychodzi na zbiory, ile rolnik zbiera plon, chyba nie ma ograniczeń w czynieniu zamierzonego efektu swoich działań. Jak dobrze liczę u mnie wybija trzeci raz, a powiadają że do trzech razy sztuka. Może to właśnie ten będzie udany i wreszcie spełnię się w pisaniu swoich przemyśleń, przeżyć, odczuć. Schizofrenia to ciężka i podstępna osoba, ciężko tak naprawdę rozplanować uderzenie objawów, można profilaktycznie unikać zdarzeń stresogennych i potęgujących objawy ale czy to nie spowoduje, że nie będziemy czerpać z życia garściami?. Osoby chorzy na nią są spychani w kierunku marginesu życia społecznego często bez grosza przy duszy a w większości na łaskę swoich rodzin, którzy często sami nie mogą założyć aby się usamodzielnić i pracować na swój rachunek

 

Pewnie zastanawiasz się czytelniku po co to wszystko, po co moje świadectwo, które chcę tutaj zaprezentować, głęboko wierze ze choćby jedna osoba nawróci się i spróbuje zrozumieć osobę chorą po moich wpisach albo poda rękę dla osoby chorej wszystko zależy od Ciebie…