Kontrastowe spojrzenie na świat

Ostatnio sprawy toczą się według wyznaczonych celów, tzn tak jakbym chciał co dodaje mi pewności siebie i pozwala lepiej funkcjonować w społeczności mojego miasta, chociaż muszę dalej walczyć ze sobą i chorobą, która nie pozwala mi normalnie funkcjonować. To jak walczyć z samochodem który zjeżdża w jedną stronę a nie jedzie prosto. Coraz bardziej boje się swoich snów i ich przesłania jeśli takowe istnieje a tego szczerze nie wiem czy istnieje. Na jawie nie myślę o bohaterach swoich snów, gdzie oni kiełkują, że dopiero w śnie się pojawiają w podświadomości? nie wiem.

Wydaje mi się, że leki mi szkodzą, że z każdą dawką niszczą mnie ją jak trucizna która niszczy powoli, rozbija powoli, jak najcichszy zabójca na świecie…

Święta, a ja jakoś nieobecny w tym wszystkim, czemu się dziwie przecież już nie pierwszy rok to mam, są ludzie przychodzą i odchodzą brakuje mi kogoś w życiu…

Quote

Nie mogłem spać, bo wiem, że to już koniec. Nie czuję już goryczy, bo łączyło nas coś prawdziwego. Jeśli kiedyś, w odległej przyszłości, spotkamy się w innym życiu, uśmiechnę się z radości i wspomnę nasze lato pod drzewami, uczenie się siebie, dorastanie w miłości. Najlepsza miłość to ta, która budzi duszę, pcha nas ku lepszemu – rozpala w sercu ogień, a w duszy sieje spokój. To właśnie mi podarowałaś, to miałem nadzieję ofiarować tobie.

Głosy wiski 16.07.2016

Miałem zacząć stanowczo inaczej, bardzo inaczej. Parę godzin temu siedząc przed komputerem i czytając informację ze świata. Nadarzyło się zdarzenie, które w pewnym stopniu odmieni moją chorobę. Usłyszałem głos wyraźny głos, ludzki i jednocześnie zwierzęcy, który mówił do mnie. Trwało to krótko dość krótko może minutę, może półtorej minuty. Szybkość słów i ich zamazanie z tłem mającym miejsce w tej sytuacji uniemożliwiło mi ich zrozumienie, jednak czuję, że był to język ludzi, ale mi obcy, który spowodował, że nic z tego nie zrozumiałem. Od razu się nie przestraszyłem, gdyż wiedziałem, że można to racjonalnie wytłumaczyć jakimś dźwiękiem, w tle który miał miejsce w przeglądarce. Podczas słyszenia tego dźwięku racjonalnie starałem się wykluczyć realne dźwięk, lecz głośniki były wyłączone a telefon milczał. Miejsce tego dźwięku można zlokalizować w mojej głowie, wrażenia słuchowe podczas słyszenia stanowiły tak jakby ten dźwięk był w mojej głowie. Bardzo się przestraszyłem zlał mnie zimny pot, przez ten czas czułem się jak w transie prawie nic nie docierało do mnie z otoczenia czułem się głuchy na ludzkie odgłosy i tło w domu. Boje się, że jeśli mnie takie coś spotka na ulicy wtedy stanę się bezbronny i nie będę wiedział co zrobić i przybiorę pozę jeża albo czegoś innego struś jest bardziej dla mnie bardziej odpowiednim zwierzęciem. Osoby dla których dotychczas to opowiedziałem, mówiły, że może mi się zdawało, pewnie było to coś zewnętrznego, ale ja odczułem go bardzo mocno wewnętrznie więc nie ma mowy o jakimkolwiek możliwości złudzenia.

Gdy już zapomnisz o mnie

Choroba, dlaczego tak często o niej pisze, może, dlatego, że dotyka mnie holistycznie w prawie każdym aspekcie mojego życia i funkcjonowania w społeczności lokalnej i globalnej. Mam dwadzieścia parę lat to chyba dużo, ale liczby są bardzo względne i ciężko oszacować wszystko jednakowo. Przez ostatnie dwa – trzy miesiące posiadałem wyłączonego Facebooka czy z tego powodu coś mi brakowała, muszę stanowczo powiedzieć, że nie. Nie tęskniłem do ludzi żyłem w swoim małym świecie bez znajomych opierając się prawie tylko i wyłącznie na rodzinie. Jedyną osobą, która o mnie walczy jest moja kuzynka to ona dzwoni do mnie inicjuje rozmowę i prosi, aby do niej zadzwonić, abym porozmawiał. Szczerze dalsza rozmowa na temat tylko i wyłącznie samopoczucia, które posiadam i choroby w całkowitym jej ujęciu mnie stanowczo nuży i irytuję do tego stanu, że często nie chcę mi się gadać. Ale nie o nią chodzi raczej próbuje zobrazować sytuację, która pokazuje, że do funkcjonowania nie są mi potrzebni znajomi, a po co ludzie, którzy w większości się od mojej osoby odsunęli, po co fałszywi ludzie ja ich nie potrzebuję. Czy jestem skazany na alienację? W tym tekście zadaje dużo pytań jak nigdy dotychczas. Czy muszę na nie odpowiadać? Często zostawia się pytania bez odpowiedzi, ale co z tym dalej zrobić jak żyć?

Gdy zostaję sam budzą się demony

Gdy zostaje sam budzą się demony, myśli pracują na trzy zmiany, a mój nastrój pogarsza się. Chyba nie normalne jest to, że podczas czasu, gdy gram w grę komputerową do mojej głowy dobijają się myśli, meczą mnie „a może skoczyłbyś z balkonu” wtłaczaniu tych myśli towarzyszą obrazki momentu, podczas, którego hipotetycznie bym leciał z balkonu na ziemię. Próba ignorowania i odganiania takich myśli pełźnie na niczym są one jak kleszcze, bądź komary wypijają ze mnie życie moją chęć funkcjonowania w społeczności ludzkiej. To chyba nie jest normalne, że mają miejsce takie rzeczy. Moja głowa to skarbnica tego, co dla mnie najgorsze, pełno w niej strachów i lęków. Wszystko to jest ugruntowane na bazie obcych myśli rozkazów i pojedynczych głosów świdrujących mi w głowie każdego dnia. Odbiera mi to chęć do życia, aktywnego funkcjonowania w społeczności ludzkiej.

Jutro znów zakwitną rumanki

Wchodzę do pokoju, nie włączam światła z żarówki, najpierw zasłaniam okno jakbym prowadził w swoim pokoju, tajny proceder pokroju projektu Manhattan, nie chcę aby ktokolwiek widział, co robię, czym się zajmuje, choć pewnie czytam jakiś artykuł na jakiejś stronie, a może staje się widzem YouTube i oglądam coś nie mającego znaczenia. Zauważyłem i zostało mi to przekazane od pozostałych współtowarzyszy zdarzeń, że moje wypowiadania są bardzo zdeformowane, często próbuje przekazać informacji nie zawsze kończą się powodzeniem. Tylko nadzwyczajnym slowotokiem. Który w żaden sposób nie wnosi do mojego życia nic dobrego.